czyli odnaleźć się w gąszczu liter
Podobno matka małej Agathy Clarissy Miller starannie chroniła córeczkę przed szkodliwym wpływem edukacji, a szczególnie znajomości liter, wiedząc, że kto raz pozna ich magię, ulegnie jej na zawsze. Na szczęście ciekawość dziecięca nie zna granic, podobnie jak przebiegłość, więc Agatha, nie znając poszczególnych liter,
pewnego dnia odkryła, że potrafi rozpoznawać całe słowa w swojej książeczce z bajkami. Pani Miller nie przewidziała, że może istnieć więcej niż tylko jeden sposób nauki i, wielokrotnie głośno czytając córce te same opowieści, sama niechcący uchyliła furtkę, z której natychmiast skorzystała sprytna Agatha, wdzierając się do królestwa czytelnictwa, a później i pisarstwa, w którym po kilkudziesięciu latach, już jako Agatha Christie, doczekała się tytułu Królowej Kryminału.
Uczciwie trzeba przyznać, że kiedy pani Miller zorientowała się w poniesionej porażce, nie tylko nie próbowała uparcie obstawać przy swojej, dość kontrowersyjnej metodzie wychowawczej, ale postawiona wobec faktu dokonanego, całkowicie zmieniła front, odtąd stawiając na rozwijanie tak cudownie odkrytego talentu córki. Ona też, jakąś dekadę później, całkowicie przekonana, że jej córka może osiągnąć absolutnie każdy cel, zachęciła powątpiewającą Agathę do napisania pierwszego opowiadania.
Z jednej strony, treść jej książek przesiąknięta jest – poza misternymi intrygami i frapującymi zagadkami – niezwykle trafnymi, a często zaskakującymi, obserwacjami psychologicznymi oraz szczegółami i szczególikami społeczno-obyczajowymi, które tworzą w jej książkach zupełnie niepowtarzalną atmosferę Anglii (i nie tylko) na przestrzeni niemal całego dwudziestego wieku. Z drugiej strony naturalny dialog, tak charakterystyczna dla niej forma przekazu, pozwalał na wyrażanie całej gamy uczuć, motywów i wszelkich treści w sposób bezpośredni i bez odgrywania roli wszechwiedzącego autora, tłumaczącego czytelnikowi, dlaczego bohater postępuje tak, a nie inaczej.


























Najnowsze komentarze