Początek roku to doskonały okres na zastanowienie się nad sobą, podsumowanie tego, co było i zaplanowanie swojej przyszłości, przynajmniej na najbliższe dwanaście miesięcy, więc natychmiast po imprezie sylwestrowej, w równym stopniu odurzone refleksyjnym nastrojem co szampanem, Zodiaczki wracają do domu, pełne nadziei, że w nadchodzącym Nowym Roku Opatrzność pozwoli im wreszcie w pełni błysnąć niezliczonymi przymiotami i ukryć ewentualne niedoskonałości, a także wręczy wszelkie możliwe do zdobycia laury. Aby wspomóc niebiosa w tym niełatwym zadaniu, Zodiaczki nie zasypiają gruszek w popiele, lecz ochoczo biorą się do układania ambitnych planów działania, czyli robią postanowienia noworoczne, w których aż roi się od dobrych chęci, którymi jednak, w rezultacie, co roku zostaje wybrukowany całkiem pokaźny kawałek piekła.
BARAN
Baran dostałby chyba apopleksji, gdyby ktoś zdążył wymyślić, a już nie daj Boże, wykonać jakiekolwiek noworoczne postanowienie przed nim, więc skoro tylko zegar skończy wybijać północ, pośpiesznie kończy swe sylwestrowe balety i pędzi do domu, co sił w nogach, po drodze starając się szybciutko coś wykombinować, żeby móc przystąpić do realizacji natychmiast po przestąpieniu progu swego domu. Na brak pomysłów nigdy nie narzeka, a że bardziej liczy się dla niego działanie niż dumanie, Baran nie traci czasu na zapisywanie tego, co zamierza w Nowym Roku zrobić, lecz niecierpliwie zakasuje rękawy i ochoczo rzuca się do roboty. Szturmem zdobywa własne mieszkanie, bo woli później wstawić nowe drzwi, niż podczas szukania klucza po kieszeniach sylwestrowej kreacji, narazić się na eksplozję kotłującej się w nim energii. Nad systematycznym rozłożeniem działań i kolejnością ich realizacji na przestrzeni całego roku nawet się nie zastanawia, bo wiadomo, że najlepiej wszystkie postanowienia noworoczne wykonać naraz i to w pierwszym tygodniu Nowego Roku, żeby przez pozostałe pięćdziesiąt jeden tygodni móc zajmować się sprawami bieżącymi. Do czwartej nad ranem zrywa tapety w całym mieszkaniu i wywleka na środek pokoju wszystkie graty, szpargały i śmieci zgromadzone w szafach, szafkach, szufladach i na półkach we wszystkich pomieszczeniach, poza swoją sypialnią, bo gdzieś spać musi, a w bałaganie nie zamierza. Następnie błogo zasypia, w poczuciu dobrze spełnionej powinności noworocznej, a nazajutrz, od rana wita resztę rodzinki powracającej z imprezy radosną informacją, że Nowy Rok rozpoczną jak należy od generalnego remontu całego mieszkania, z piwnicą włącznie, a ponieważ on już swoje zrobił, czas by i inni wykazali się jaką taką aktywnością i od drzwi zapędza wszystkich do roboty, zachęcając ich rześkim „Ruszcie się wreszcie!” a siebie mianując, rzecz jasna, kierownikiem robót.
Baran nie planuje, że w Nowym Roku stanie się lepszą osobą, bo też i zmieniać, ani poprawiać siebie nie zamierza, a skoro już bozia stworzyła go ideałem, no to niech ma. Za to solennie obiecuje sobie wziąć się wreszcie za ten ślamazarny i niepozbierany świat dookoła, ze szczególnym uwzględnieniem swej nieznośnie niemrawej rodzinki, przyjmując za punkt honoru porządne rozruszanie wszystkich jej członków, czy tego chcą czy nie, i jest to jedyne postanowienie noworoczne, które Baran konsekwentnie i systematycznie wprowadza w życie co roku przez cały rok.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Ostatnie komentarze