![]() |
DZIECI INDYGO OPIEKA I WSPARCIE dr Doreen Virtue Zamów teraz! – Kliknij STUDIO ASTROPSYCHOLOGII Wyraź własną opinię |
OPIS:
Jeśli Twoje dziecko jest inne może się okazać, że to nie Ty powinieneś je wychowywać, ale to ono wniesie nowe wartości do Twojego życia, do życia naszego społeczeństwa.
Dzieci Indygo to młodzi ekscentrycy, którzy tworzą własne reguły i żyją tak, jak dyktuje im serce i rozum, mają silną wolę, poczucie humoru, twórczą wyobraźnię. Po raz pierwszy pojawiły się na tej planecie w późnych latach siedemdziesiątych (pionierzy nawet w pięćdziesiątych). Są to “stare dusze” dojrzałe by zapoczątkować rewolucję duchową świata.
Pozwólmy sobie uszanować odmienność naszych dzieci, pozwólmy zainicjować w nas otwartość na duchową przemianę, odkryjmy pierwiastek INDYGO w każdym noworodzącym się dziecku.
FRAGMENT:
Mali posłańcy światła
Dzieci Indygo reprezentują szczególny rodzaj osób, które pojawiają się na naszej planecie, aby obdarzyć nas swymi darami. Są tu po to, żeby zmienić nasze systemy polityczne, edukacyjne, żywieniowe, rodzinne i inne. Są tu też po to, aby pomóc nam wszystkim dotrzeć do swoich potencjałów poprzez stanie się bardziej naturalnymi i intuicyjnymi.
Podobnie jak pierwsi osadnicy w Ameryce Północnej czy w Australii, Indygo są niezależne, uparte i twórcze. Mają do wykonania pewne zadanie i nie pozwolą nikomu stanąć sobie na drodze. Poprzednie pokolenia otrzymały intuicyjne przesłanie: „Zmienić rząd, uzdrowić świat”. Podjęły działania w tym kierunku, ale uległy apatii i obowiązkom rodzinnym, które je zniechęciły i rozproszyły. Dzieci Indygo nie pozwolą, by znowu tak się stało – to znaczy, o ile ich nie odurzymy i nie zmusimy do uległości. Istnieją jednak ludzie, którzy odrzucają zmiany reprezentowane przez te dzieci. Chcieliby, aby system szkolnictwa pozostał niezmieniony i żeby Dzieci Indygo podporządkowały się istniejącym systemom. Ponieważ Dzieci Indygo nie można do niczego zmusić, a przymus postrzegają one jako formę nieuczciwej manipulacji, są one podstępnie odurzane, żeby je lepiej „dopasować”.
Dzieci Indygo często szufladkuje się jako cierpiące na ADD albo ADHD. Skróty te oznaczają odpowiednio: zespół zaburzeń koncentracji uwagi oraz zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. Jednak dzieci te nie są zaburzone zaburzony jest świat, do którego usiłują się dopasować! Pełen jest nienaturalności i nieuczciwości. I, jak powiedziała Dawn, Dziecko Indygo, które będę w niniejszej książce cytować: „Och, rzeczywiście cierpimy z powodu zaburzenia uwagi. Dostajemy za mało uwagi od swoich rodziców i innych dorosłych, od których potrzebujemy pomocy i przewodnictwa”.
W świecie współczesnym ludzie okłamują siebie samych i innych, utrzymując się przy życiu za sprawą przetworzonej żywności i zanieczyszczonego powietrza. Codziennie chodzą do pracy, której nienawidzą i odcinają się od przepełniającego ich uczucia niezadowolenia. Z drugiej strony, dzieciom tym brakuje umiejętności dystansowania się i okłamywania siebie. Posiadają niewiarygodne właściwości telepatyczne i zbyt wiele uczciwości, by siebie oszukiwać. W pewnym sensie, Dzieci Indygo stanowią dla nas wszystkich zdrowe modele ról.
(…)
Być może ADHD w rzeczywistości oznacza:
Attention
Dialed into a
Higher
Dimension
A jeśli spojrzymy na termin ADD jak na angielski wyraz add (dodać), dostrzeżemy, że jest to synonim słowa plus i znak dodatni. Prawda jest taka, że Dzieci Indygo posiadają wiele cech pozytywnych i że mogą stać się plusem w swojej rodzinie i społeczności.
Dzieci Indygo stworzone są do trudnej misji, obejmującej przebudowanie naszego rządu oraz systemu edukacyjnego i społecznego. To prawie tak, jakby przebywały na obozie szkoleniowym dla rekrutów, przygotowując się do walki. Dzieci Indygo wymagają w swoim życiu wysokiego stopnia stymulacji i pobudzenia. Zupełnie, jakby ich mózgi przystosowane były do znoszenia wysokich dawek stresu, a jeśli otoczenie nie zapewnia im stymulacji w wystarczających ilościach, Dzieci Indygo same jej poszukują albo ją tworzą.
Dzieci utalentowane i dzieci z zespołem ADHD mają wiele podobnych cech, takich jak wysoki iloraz inteligencji, kreatywność i skłonność do podejmowania ryzyka. Specjaliści twierdzą nawet, że jedyna różnica między dziećmi utalentowanymi a tymi z zespołem ADHD polega na tym, że te pierwsze kończą to, co zaczęły, te drugie zaś porzucają rozpoczęte projekty. Być może zatem dzieci z zespołem ADHD potrzebują jedynie wskazówek odnoszących się do umiejętności organizacyjnych, a nie Ritalinu.
Dzieci Indygo to młodzi ekscentrycy, którzy tworzą własne reguły i żyją tak, jak dyktuje im serce i rozum. Jednak nawet ta skłonność ma swe pozytywne strony. Dr David Weeks z Edynburskiego Szpitala Królewskiego w Szkocji przeprowadził wywiad z 1100 „ekscentrykami”. Odkrył, że posiadają oni trzy zasadnicze cechy wspólne: (1) silną wolę; (2) poczucie humoru; (3) twórczą wyobraźnię. Miewają też mniej problemów ze zdrowiem niż ogół populacji, a także żyją dłużej. Poza tym, dr Weeks odkrył, że „ekscentrycy są radośni, idealistyczni i pełni projektów mających poprawić lub zbawić świat”. Jak widać, bycie ekscentrykiem ma wiele plusów.
Dr Weeks wysnuł wniosek, że „wspólną cechą ekscentryków jest nadrzędna ciekawość, która popycha ich naprzód, a często czyni obojętnymi na drobne irytacje i stresy codziennego życia, dręczące ogół populacji”. Dzieci Indygo i ekscentrycy są zbyt zajęci marzeniami o sposobach zbawienia świata, by zawracać sobie głowę słaniem łóżka!
Pewna historia mówi o dziewczynce, która natknęła się na wielką kopę nawozu. Wzięła szuflę i zaczęła wściekle w nim kopać. Kiedy jej matka to zauważyła, powiedziała:
- Mój Boże! Co ty wyprawiasz?
- Wiem, że przy takiej ilości nawozu gdzieś tu musi być kucyk! – odparła dziewczynka.
W przypadku Dzieci Indygo często musimy inaczej odczytywać ich zachowanie i tak jak ta dziewczynka „dokopywać się do tego kucyka”. Często te dzieci są karane, strofowane i wyśmiewane – jeśli nie w domu, to przez nauczycieli i rówieśników. Zaczynają się wstydzić tego, kim są. Ten wstyd przyćmiewa blask ich złotych talentów. Podobnie jak zbity pies, Dzieci Indygo często chodzą ze zwieszoną głową i „podkulonym ogonem”. Znaczna część problemów z zachowaniem tych dzieci wynika z traumatycznego wstydu i nadużyć emocjonalnych, a nie z zespołu ADD.
Dzieci Indygo wiedzą, że są inne niż większość. Wiele z nich mówiło mi: „Czuję się, jakby jakiś autobus wysadził mnie na tej planecie i zastanawiam się, kiedy znowu przyjedzie, żeby zabrać mnie z powrotem do domu”. Na szczęście teraz jest już dość Dzieci Indygo, żeby mogły tworzyć grupy rówieśnicze w szkole. Podobnie jak kliki, które wielu z nas pamięta („The Jocks”, „The Socialites”, itd.), powstała nowa grupa – są to Dzieci Indygo.
Ta grupa może stworzyć tarczę łagodzącą ból, który jest rezultatem dokuczania i karcenia za inność. Pozbawione wsparcia ze strony przyjaciół i rodziny, wrażliwe Dzieci Indygo mogą uwierzyć, że coś jest z nimi nie tak. Może to prowadzić do zachowań typu acting-out* lub zachowań niezwykle introwertycznych.
„ADD nie jest przyczyną przestępczości”, mówi Jeffrey Freed, metodyk i autor książki Right-Brained Children in a Left-Brained World (Dzieci o dominującej prawej półkuli mózgu w świecie zdominowanym przez lewą półkulę). „Sądzę natomiast, że czynnikami, które się do niej przyczyniają, jest nieuzasadnione zaszufladkowanie i poczucie wstydu, towarzyszące temu zespołowi. Większość tych buntowniczych odmieńców mogłaby prowadzić szczęśliwe i udane życie, gdyby nie ich “przewinienie” wynikające z odmiennego stylu uczenia się”.
Indygo czują się staro od chwili urodzenia. W pewnym sensie, wiedzą one znacznie więcej niż dorośli, mają jednak niewielkie możliwości wyrażania swoich talentów ze względu na czasowe i finansowe ograniczenia systemu edukacyjnego. Szkoła i odrabianie lekcji zajmują im cały dzień – a na dodatek nie dostają za to nawet złamanego grosza! Jak czułbyś się, gdybyś musiał przebywać gdzieś całymi dniami, w towarzystwie ludzi, którzy dokuczają ci albo cię unikają, mówiąc, że coś jest z tobą nie tak – i gdybyś nie otrzymywał za to pieniędzy? Oczywiście, mówiono by ci, że „kiedyś” cała ta praca wyjdzie ci na korzyść, ale nie miałbyś całkowitej pewności, w jaki sposób miałoby się to zdarzyć.
(…)
Indygo są dziećmi niezwykle twórczymi, a ich sposób myślenia jest bardzo nowatorski. Ten styl myślenia dał początek wielu przełomowym odkryciom. Jeśli jednak nie jest on właściwie rozumiany i ukierunkowany, błyskotliwość Indygo może zostać zdiagnozowana jako ADD lub ADHD. Wielu badaczy uważa, że Einstein, Edison, da Vinci, a także inni wielcy myśliciele zostaliby uznani za cierpiących na ADD, gdyby żyli w dzisiejszych czasach. Oczywiście, wiedząc to, co teraz o nich wiemy, z pewnością nie chcielibyśmy, aby tym błyskotliwym naukowcom i filozofom udaremniono ich znaczącą pracę.
A znaczenie jest kluczem do pracy z Dzieckiem Indygo. Moja praca doradcy duchowego przekonała mnie, że każda dolegliwość o charakterze psychologicznym zawsze sprowadza się do jednego: dana osoba nie pracuje nad swoim Boskim Celem Życiowym. Sam fakt, że twoje dziecko jest, cóż, dzieckiem, nie oznacza, że nie odczuwa ono lęku egzystencjalnego. W obecnych czasach dzieci zaczynają kwestionować znaczenie życia już w bardzo młodym wieku. Być może ty też tak robiłeś.
Chociaż Indygo uczą się i działają w odmienny sposób, nie oznacza to, że są mniej inteligentne. Dr Jane Healy, autorka książki Endangered Minds (Zagrożone umysły), twierdzi, że dzisiejsi uczniowie wykazują wyższy iloraz inteligencji w porównaniu do poprzednich pokoleń uczniów.
Dzieci Indygo nie są nierozgarnięte! Chodzi o to, że ich ogólny iloraz inteligencji odzwierciedla pewną przemianę, wskazującą na zwiększenie inteligencji w sferze niewerbalnej, a obniżenie jej w sferze umiejętności werbalnych. Ponieważ jednak wskaźniki ilorazu inteligencji stanowią połączenie umiejętności werbalnych i niewerbalnych, ogólny poziom inteligencji jest obecnie wyższy niż kiedykolwiek przedtem.
Tym niemniej, być może nie dostrzegasz oznak inteligencji Dzieci Indygo na ich świadectwach szkolnych. Zamiast w szkole, ich błyskotliwość objawia się poprzez znakomite wyniki w grach wideo, poprzez tworzenie przepięknych naszyjników z paciorków albo zapamiętywanie każdego słowa ze swoich ulubionych piosenek. W tej książce omówimy sposoby przeniesienia tej inteligencji w inne sfery życia, takie jak szkoła i relacje rodzinne.
Dzieci Indygo to grupa jednostek, które po raz pierwszy pojawiły się na tej planecie w późnych latach siedemdziesiątych. Niektóre z nich przybyły już wcześniej, jako „pionierzy”. Najwcześniejsze Dzieci Indygo pojawiły się w niewielkich grupkach w późnych latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, aby zbadać tę planetę na użytek większej grupy, która miała podążyć ich śladem.
Czytając o tych Dzieciach Indygo, możesz stwierdzić, że identyfikujesz się z ich cechami. Być może zastanawiasz się nawet: „Czy to możliwe, żebym był Dzieckiem Indygo, nawet jeśli jestem już osobą dorosłą?” Jeśli tak właśnie myślisz w trakcie czytania tej książki, to dzieje się tak dlatego, że nawiązujesz kontakt z tą częścią scenariusza Indygo, która pokrywa się z twoim Celem Życiowym. Podobnie jak Dzieci Indygo, jesteś posłańcem światła.
Dzieci Indygo – opieka i wsparcie teraz także na ALLEGRO- Kliknij ![]()
Zobacz też inne książki Doreen Virtue - Kliknij ![]()
Jeśli interesują cię dzieci Indygo, zajrzyj tutaj - Kliknij ![]()




























Recenzja z Nieznanego Świata 2/2006 s.67
Mam wątpliwości w związku ze swoją osobą.Ni chcę sobie niczego wmawiać,bo być może podświadomie odczuwam chęć bycia kimś innym,wyjątkowym,ale całe życie idę pod prąd właśnie i dostaję po tyłku z tego powodu.W ogóle czuję się jakby nikt mnie nie rozumiał i mam często problem z obroną swoich poglądów-nie stosuję się do żadnych szablonowych wyjaśnień i w dyskusji też nie najlepiej sobie radzę,czuję się atakowany i osaczany.Faktycznie czuję się jak przybysz z innej planety,który jest zmuszony do pobytu tutaj.Pewnie tylko Bóg mnie rozumie.Urodziłem się w 1982
Witam,
Urodzilam sie w 1964r i odkad pamietam zawsze czulam sie lepiej wsrod osob starych, niz swoich rowiesnikow. Jakby z ludzmi w moim wieku nie mialam o czym rozmawiac. Irytowala mnie ich niedojrzalosc, nieodpowiedzialnosc, niestabilnosc. Tak jest przez cale moje zycie. Dzis, gdy mam 44 lata czuje sie jakbym byla matka wszystkich w okol mnie, chco wielu ludzi jest grubo starszych. Czytajac charakterystyke dzieci indygo, identyfikuje sie z ich opisem w 100%. Jejku…wreszcie rozumiem dlaczego wiecznie patrze w niebo, chmury i…tesknie… .Juz od dawna mowie zartem (bo boje sie serio-ludzie i tak patrza na mnie, jak na odmienca), ze Moje Krolestwo nie jest z Tego Swiata. Tam w gorze-jest gdzies moj Dom…
I ciezko mi gdy walcze tutaj z chorobami tego swiata. I wszyscy w okol mowia-daj spokoj.taki jest swiat- ja czuje jak mnie rozsadza. Nie umiem pogodzic sie z nieprawoscia, zlem, manipulacja. Dobrze chociaz, ze jest nas juz tutaj duzo. Mam nadzieje natrafic na kogos swojego. Kto chociaz zrozumie. I nie bedzie sie nasmiewal. Pozdrowionka dla wszystkich.
pięknie to opisałaś, pozdrawiam z zaświatów innej galaktyki również ;*
O dziwo te mordy przy tekstach pasują ]:->
WIdzę, że ktoś tu niedopuszcza komentarzy :/ Pisząc takie artykuły i twierdząc, że tak jest zabraniacie wypowiadać się włąśnie takim osobom! Dlatego nie dziwi mnie fakt, że takie książki się sprzedaje a nie daje! Usuńcie i tamten komentarz, bo wycięty z kontekstu i sensu brak.
Komentarze zostały usunięte, ponieważ zawierały niecenzuralne wyrażenia, a ich wymowa była obraźliwa w stosunku do innych komentujących. Proszę pisać komentarze pozbawione tych elementów, a nie będą usuwane. Pozdrawiam.
1972…bogowie! mam problemy od zawsze: probuje opowiadac w (ostatnio tez i w rodzinie,bo ze zrezygnowania naprawde przestalo mnie juz obchodzic co o mnie mysla) o ważnych,bardzo ważnych zjawiskach,zatrzymaniu sie na osobie i spojrzeniu w jej wnetrze dlaczego tak a nie inaczej zareagowała żeby jej nie krytykowac lub obrażac lub etc.,bo zawsze JEST jakaś tego przyczyna.nawet moja kochana Mama,twierdzi że jestem bazmyślna…BAEZMYŚLNA(?) czy może właśnie mysle za duzo o tym co inni spychają brutalnie NA MARGINES jakby nie było ważne.Bolesne…ale to było tak przez długie lata,3 lata temu zostałam Mamą moich Dwoch Słoneczek…i juz nie udaję,uwolniłam się,choc wiem że WIĘKSZOSC,nawet w mojej Rodzinie patrzy na mnie jak na (pozwolę sobie na to słowo,bo nie znajdę które by dokładniej to wyrazało) jak na przygłupa.A ja jestem SZCZESLIWA,szczera z moimi Słoneczkami,a one sa tak szaleńczo szcześliwe i czują się kochane i akceptowane przeze mnie takimi jakie są.Wiem że ich ojciec jeszcze nie odkrył że też jest Dzieckiem Indygo,ale dam mu czas…Dziekuję moim maluszkom ze nas wybrały na Rodziców.
Jeszcze dodam że pierwszy raz sie natknełam na temat Dzieci Indygo,bo mi napomknela Koleżanka ze moja córka nim jest i zebym zerkneła do internetu.I wszystko juz zrozumiałam:po kilku slowach napisanych! Ale moje Dziecko nim nie jest…jest bardzo specjalna,ale jest czym innym.Może kiedys to odkryję.Ma 3 latka ,ale jak gdyby miała co najmniej 5,a jak jest w grupie ze starszymi nawet od niej i bawi sie-zaobserwowałam jej sympatyczne przewodnictwo i ze wszyscy robia za nia to co ona…Czy ktos by mi to mógł wyjasnić?
15miesieczny synek na razie jest zwyczajnym bobaskiem,ale ma smutny wyraz oczu,nie wiem czemu.
Pozdrawiam serdecznie Was i załozenia tego Forum.Barbara(ES)
jest TYLE teraz juz nie czuje sie w tym samotna.Beatko: manipulacja mnie tez boli,tak jak klamstwo,jak cynizm jak zbedna podwórkowa krytyka,jak “przywiązywanie wagi do ryski na meblu zamiast do pocałowania stłuczonego paluszka”,etc.ale jak mamy dac zrozumiec że życie jest łatwiejsze i wspanialsze bez tych “obramowek” i bez bożkow…
jest TYLE do naprawienia,jest TYLE do podzielenia się.Żyłam w izolacji,wyjechałam na 15 lat,ponieważ dusiłam się między cynizmem i niskością ludzkich wartości jakimi obdarzali każdy siebie naokoło…no i jestem tu: ta prawdziwa,nie będę się już bac wypowiedzeniem tego co pragnę żeby usłyszeli,a co jest dla nich NA PRAWDE ważne.Również spotykam sie z krytyka mojego systemu odżywiania moich Dzieci (tez czasami krytykuja mnie choc mam juz po dobrej 30-tce),a choc próbuję tłumaczyc o wplywu na organizm spotykam sie jak zawsze z odpowiedzia:”dobrze dobrze,pogadaj sobie komus innemu”.Nic.jeszcze im sie rozswietli w swoim czasie,tak myslę.Na razie chciałabym podzielic się z Wami i usłyszeć(poczytać )o Waszych odkryciach Dzieci Indygo!
Nie możesz zaakceptować choroby dziecka!
ja tez od zawsze mam problemy, nadal nie jestem rozumiana, nie liczy sie dla mnie kasa , nie chce zostac gwiazda lub kobieta sukcesu. Zawsze zalezalo mi na odnalezieniu mojego celu i powolania, na rozwoju duchowym. Mam 30 lat i synka, ktory miewa problemy w szkole, poniewaz jest emoconalny, nie lubi jak ktos przekracza jego terytorium( okolo 1 m od jego osoby), jest bardzo podobny do mnie..Ale jest bardzo inteligentny, pieknie rysuje, potrafi kreatywnie myslec, za to nie lubi uczyc sie na pamiec…Ja ciesze sie, ze jest taki jak jest, nie zmuszam go do zmian, ktorych ja nie akceptuje..A moja tesciowa wiecznie go krytykowala, ze nie mozna nim manipulowac, wiec jest nie dobry i okropny. Ja natomiast cenie jego indywidualnosc…Na poczatku podejrzewano go o adhd, wiec psycholog go obserowal.. Stwierdzili, ze jest emocjonalny, uparty, ale przez to niepowtarzalny..Ale nie mieszkam w Polsce, tam byloby gorzej
..Czekam az tam sie to zmieni, bo musi sie zmienic. Skoro ludzkosc sie zmienia, to musza pasc stare systemy nieprzystosowane do nowych ludzi i ideii….
to poczytajcie sobie jeszcze o dzieciach kryształowych, tez ciekawe
Od zawsze miałem problemy w szkole zawsze uważałem sie za innego, niepasującego do tego szajsu który jest dookoła, jak coś mi nie pasi to o tym mówie i bardzo chce zniszczyć tych tempaków grających cweli przy koleszkach sam nie jestem agresywny, nie lubie jak ktoś coś odemnie chce i czasem wali we mnie taki impuls i widze coś co potem sie zdarza np. szczęsliwy numerek w lotto albo o której godzinie przyjadą gośćie niestety z dużego lotka nic nie widze a chciałbym pomóc rodzinie.Często zdarza mi sie że usłysze nowy wyraz albo coś a potem po kilku godzinach widze wydarzenie z tym związane … ciekawe czy to przypadek czy coś w tym jest, chciałbym wiedzieć.
“Ryszard Oślizło (18:49:41) :
Komentarze zostały usunięte, ponieważ zawierały niecenzuralne wyrażenia, a ich wymowa była obraźliwa w stosunku do innych komentujących. Proszę pisać komentarze pozbawione tych elementów, a nie będą usuwane. Pozdrawiam.”
Piszecie o ludziach, którzy chcą zmieniać Świat. Wiec dlaczego usuwacie całość komentarza a nie obraźliwe teksty? Hmmm? Temat strony zachęca inteligentnych z poczuciem humoru. Ludzi, którzy umieją czytac między wierszami. Wypowiedź miała głębszy sens. Widocznie nie udało się Wam jej zrozumieć albo macie inny powód. Napewno nie jest, to propagowanie kultury
Twórzmy Swiat i zmieniajmy ideały. bo tutaj nadal stoimy w miejscu
Ja również pozdrawiam
Trochę więcej odwagi.
Poczytałem trochę o dzieciach Indygo i myślę, że do nich pasuję… czuje sie zupełnie inny w swoim otoczeniu… czuję, że mam do zrobienia coś ważnego, że jestem w jakiś sposób wyjątkowy… ale nie potrafie tego wytłumaczyć, po prostu mam takie poczucie… nie potrafię dogadać się z rówieśnikami, czuje się bardziej dojrzały i wiem, że spostrzegam świat zupełnie inaczej niż oni…lepiej, mam wrażenie, że dużo rzeczy po prostu nie pojmują i dlatego jest mi ich żal, nie potrafię zrozumieć dlaczego większość ludzi jest taka obojętna na wszystko to, co jest ważne.
Też czuję taką niewyjaśnioną tęsknotę patrząc w gwiazdy…mam wrażenie, że moje życie jest jedną wielką tesknotą tylko nie wiem co to za tęsknota…trudno jest wyrazić to słowami, bo ja sam nie potrafię wiele rzeczy wytłumaczyć, ale mimo wszystko podświadomie czuje się inny.
Urodziłam się jako wcześniak w 1979 roku.Zawsze byłam z boku, zawsze inna,nieśmiała,zawstydzona.W szkole podstawowej zawsze na końcu, słabe oceny i brak koncentracji.Odstawałam od rówieśników i od Rodziny. Do dziś moi Rodzice i Siostra mnie nie rozumieją i nie akceptują, nie szanują mojej inności jako człowieka wrażliwego.Nic tylko przez całe życie rozkazy, dyktowanie mi co mam robić, jak żyć, szantaż emocjonalny, wrzeszczenie i wymuszanie przemocą i siłą swoich racji.Zawsze raniło mnie to nawet już jak byłam bardzo mała że nie traktują mnie z szacunkiem, jak osobę sobie równą, jak równego człowieka.Do dziś dla nich jestem wybrykiem natury bo nie potrafię żyć jak inni w tym szalonym świecie – w tym wyścigu szczurów. Pare lat temu przezyłam nowotwór.Do dziś nie założyłam własnej rodziny i nie mam dzieci.Jestem idealistka, jestem naiwna i pełna nadziei i za to mi się dostaje całe życie.W życiu osobistym też nie byłam szczęśliwa bo trafiałam na mężczyzn cynicznych i egoistycznych którzy mnie nie doceniali tylko wykorzystywali ta wrazliwosc.Mam artystyczną duszę, kocham malarstwo, krzyczące kolory, roślinność i zwierzęta, ale codzienność mnie strasznie przytłacza i to co się dzieje dookoła i nie pozwala mi się rozwijać tak jak bym chciała.Nie jestem osobą idacą po trupach i żadną sławy więc jak dotad nie żyłam ze sztuki tylko zmuszona zyciem pracowałam w głupich firmach nie dajacych mi satysfakcji ani specjalnych pieniedzy.
Marzeniem moim jest harmonia, spokój, zycie w zgodzie z naturą,znalezienie tej swojej kochanej pięknej kosmicznej połówki i urodzenie dzieci którym oddam całe swoje serce i pokaze im inny piekny swiat także ten związany z malarstwem i wachlarzem pięknych barw w obrazach i w życiu!!!:))))Jeśli nie jestem dzieckiem indygo to i tak szukam zrozumienia wsród Was.
pozdrawiam Indygo!
Witajcie:)
chcę Was poznać bliżej. wysyłam swoją pozytywną energię, aby poszukiwania odniosły skutek
do zobaczenia
urodziłam sięw 1978r. zaqwsze wydawało mi się, że jestem kimś wyjątkowym. było to postrzegane jako egoizm, upór i nieumiejętność dostosowaqnia się do systemu. w moim zyciu poziom stresu zawsze osiągał ekstremalny poziom. trafiłam do pstchiatry z powodu lęków i kazano mi jeść psychotropy. od niedawna dzieje się ze mną wiele dziwnych i zarazem pięknych rzeczy. czuję, że mój rozwój duchowy nabrał przyspieszenia. powiedziano mi, że jestem dzieckiem Indygo. że mam misję związaną z 2012 rokiem. szukam podobnych do siebie
Do tej pory nie wiedziałam, dlaczego jestem bohaterką, ujmując w dośc dziwny sposób, tragiczną. Wyśmiewana w szkole, odseparowana mentalnie od ludzi, nie utrzymująca kontaktów z sąsiadami, którzy tak nawiasem mówiąc wydają mi się ograniczeni (jak można nazwać człowieka, do którego nie dociera, że komuś swoim zachowaniem wyrządzają krzywdę i który jest gotowy rzucić się z pięściami za to, że zwraca mu się uwagę), ograniczana przez rodziców (ojciec impulsywny, skory nawet do podniesienia ręki w momencie największego rozjuszenia, rodzinny tyran), matka poddająca się destrukcyjnej sile brutalnej rzeczywistości, wymagająca tego samego ode mnie, która paradoksalnie wymaga ode mnie też, abym zmierzyła się z rzeczywistością (dziwnie to brzmi, poradź sobie, ale nie wychylaj się, bo wychylaniem nic nie zdziałasz, a tylko sobie zaszkodzisz i rzeczywiście, nie raz sobie zaszkodziłam, ale to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że to nie ze mną jest coś nie tak, tylko z tymi, którzy próbują mnie swoją ekspansywną polityką tłumić).
Nigdy nie miałam wzorca, za ktorym mogłabym podążać, który wskazał by mi drogę, którą powinnam kroczyć, albo chociaż pokazał, jak mam tą drogę odkryć, żadnego wsparcia. Byłam karana za moją spokojną naturę, za szczerość, za uczciwość, za szacunek dla innych ludzi, za inwencję twórczą za co okreslano mnie mianem dziwadła, a przede wszystkim za wrażliwość. W końcu zaczęłam się buntować, bo nie mogłam już znieść faktu, że każdy próbuje wejść mi na głowę, a sam dla mnie niewiele zrobi, stałam się opryskliwa, krnąbrna, za co obrywałam wielokrotnie, w końcu studia kończę z ocenami naciąganymi, bo nie potrafię sobie przyswoić wiadomości z tego kierunku. Ktoś pomyśli: tępak, który nie potrafi nauczyć się podstawowych rzeczy, a ja myślę, że to, czego naprawdę potrzebuję potrafię przyswoić sobie z niewielkim trudem, a uczę się tego, czego naprawdę chcę, mimo, że przez całe życie wymagano ode mnie podręcznikowej wiedzy. I jak tu nie zwariować?!
Mam wrażenie, że mój tok myślenia całkowicie odbiega od przyjętych norm. Odkąd pamiętam miałam artystyczną duszę, która została nieco stłumiona przez system edukacji, niepozwalający mi na ujęcie różnych kwestii na swoj indywidualny sposób (przykład: lekcja muzyki w podstawówce, mięliśmy posłuchać jednego utworu i na jego podstawie narysować swoje skojarzenie. Więc narysowałam i w efekcie zostałam wyśmiana i źle oceniona przez nauczycielkę za swoją interpretację, a przecież dziecko w wieku zaledwie 10 czy 11 lat nie może rozumieć o co chodzi w muzyce klasycznej, która de facto bardzo dobrze działa na zmysły i pomaga w rozwoju właśnie dzieci indygo i dzieci kryształowych, no i w końcu jak można dziecku narzucać, co ma narysować na własnej kartce papieru własnymi kredkami?).
Od dawien dawna interesowało mnie wszystko, co związane jest z ezoteryką, a od niedawna zaczęłam się interesować psychologią. Zawsze kochałam przyrodę i w miarę możliwości starałam się żyć w zgodzie z nią. Nie mogę znieść myśli, że tak okropnie degraduje się ekosystem, zwierzęta są zabijane dla czyjegoś widzimisię i dla zysku, wkurza mnie afiszowanie się z własnym bogactwem i wpływami, a wszystko to podczas gdy ktoś inny cierpi, głoduje, choruje i ciężko pracuje na to, żeby jego dzieci nie chodziły głodne, arogancja, brutalność, bezwzględność i chęć podporządkowania sobie wszystkich ludzi na ziemi.
Nie zawsze byłam człowiekiem intuicyjnym, acz kolwiek intuicja uchroniła mnie przez zagrażającym mi człowiekiem, który próbował coraz głębiej wsiąknąć w mój świat i od wewnątrz go degradować. Uciekłam od niego, co nie było zbyt łatwe, gdyz w pewnym momencie bałam się go, byłam tak osaczona, że nie wiedziałam, co mam zrobić. Próbował na wszelkie możliwe sposoby zatrzymać mnie przy sobie, kłamiąc, oczerniając przede mną inne osoby, a nawet szantażując mnie.
Nie nawidzę, gdy ktoś próbuje decydować za mnie, wbrew mojej woli, narzuca mi pewne normy, stereotypy lub po prostu swoją wolę, której się sprzeciwiam. Teraz pragnę obalenia aktualnego systemu, sprzeciwiam się wojnom, głodzie, nienawiści, przymusowi, bezpodstawnym mordowaniu ludzi i zwierząt oraz truciu nas wszystkich i powodowaniu naszego nieszczęścia. W tym celu dołączyłam już do ruchu i będę poczyniała starania na przyszłość, aby przyczynić się do rewolucyjnych zmian. Myślę, że to jest właśnie sensem mojego istnienia. Nareszcie zaczynam żyć podążając za tym, co dyktuje mi mój szósty zmysł.
mam wrazenie, ze tez jestem inna…tylko w przciwienstwie do Was nie jestem w stanie okreslic sie, ze jestem dzieckie i. wydaje mi sie, ze bylo by to z wielka pycha… czesc z was, ktora tutaj jest…znalazla wytlumaczenie dla faktu, ze nie jest akzeptowana przez srodowisko…i z wielka arogacja opisuje swoje otoczenie………… poczekajmy co nastapi..i wtedy sie okaze, czy jestescie tymi dziecmi…czy tez nie
kasiu, piękne Słowa!
jestem empata odkrylem niedawno niesamowite zdolnosci ktore mialem od zawsze bo tak czulem jestem empata o wysokim poziomie odczowania ludzi mam rowniez dusfunkcjie add nieposiadam wiedzy ksiazkowej aczkolwiek patrze na swiat z pewnoscia swiadomosci i niemam pojecia skad taki ogrom wiedzy jaki mam posiadlem wzglendem wszechobecnego istnienia bylem na spotkaniu w londynie jasnowidzow doznalem olsnienia jakiego nawet niemoglem sobie wyobrazic stalo sie cos niezwyklego poczolem wlasne swiatlo to niesamowite doznanie lecz i rowniez poczolem cos bardzo nieprzyjemnego cos fizycznego prostego i zaklamanego przez niektorych ludzi na tym zgrupowaniu to co mi sie przydazylo otwozylo mi jazn na wyrzszym poziomie ,rownierz jak inni ciezko mi dopasowac sie do otaczajacego mnie srodowiska w szczegolnosci iz wyprzedzam w danej chwili zdazenia jakie beda miec miejse odkrylem siatke polaczen medzyludzkich i jak wplywac na zdarzenia przyszlosci to bardzoniezwykle doznanie wiedzy wiedziec wiecej jak inni lecz czuje sie bardzo samotny bo niemam nikogo na swoim poziomie pojmowania wielokrotnie probowalem pokazac innym myslac blednie o ich inteligiecji odbierano mnie wiadomo w jaki sposob jestem na etapie najwyzej polozonego punktu obierania zeczywistosci w odniesieniu o moj dar jaki posiadlem wykraczam codziennie poza fizyczny sposob istnienia i bol mego ograniczenia fizycznego jest tak ogromny ze proboje zatracic swiadomosc poprzez odzucenie calej wiedzy jest to metlik zamknietego kola w fizycznej postaci jaka jestem
tak czy inaczej pozdrawiam wszystkich moja ideologia istnienia jest nietypowa bo ja jestem wami i wszystkim co istnieje
przepraszam za bledy
Pozdrawiam wszystkich:)
Pasuje do “schematu”, (rocznik 82) nie od zawsze czuje ze mam w zyciu misje, ale czuje ze wraz z czasem rozwija sie moja samoswiadomosc, wiem jaka sile ma slowo i wiara w to ze “moge wszystko” tak jak nauczal Jezus, chcialbym nauczac milosci, nauczac tego jacy naprawde jestesmy….
dzieki niej zrozumiem lepiej wiele rzeczy i wzmocni to moja sile duchowa…
Po przeczytaniu materialow o indygo, zrozumialem to ze te dzieci rodza sie na wysokim etapie swiadomosci, a zwykli obywatele swiata moga tylko podazac ta droga… by rozwijac swoja swiadomosc i stac sie takimi jak dzieci indygo w dniu narodzin… nie wiem czy jestem dzieckiem indygo… ale wiem ze moja corka jest indygo, chociaz ma dopiero 19 miesiecy. Wiem z tego samego zrodla ze moja corka jest pierwszym dzieckiem indygo w mojej o zony rodzinie… i wierze w to ze moja corka pokaze mi droge
Jedna milosc dla wszystkich! :*
____
Bless
Nie wiem czy jestem dzieckiem Indygo. Ale napisałam kiedyś coś takiego, że moja dusza ma kolor niebieski i święcie w to wierzyłam. Lęk samotność i tęsknota za czymś nieokreślonym są mi znane. Pod Waszymi wypowiedziami mogłabym się podpisać niemal dosłownie. Szukam całe życie “miejsca dla siebie ” ale nigdzie nie pasuję. Boję się uwierzyć, że może być grupa takich ludzi jak ja, bo wiele już razy miałam taką nadzieję i zawsze, dość szybko, się rozczarowywałam. Trochę się boję wchodzić głębiej w temat dzieci Indygo… muszę to wszystko sobie przemyśleć, dziś dopiero o tym czytam.
Oczywiście mam problem z koncentracją uwagi, urodziłam się w 1977 roku, funkcjonuję najlepiej gdy dużo się dzieje i nie mam czasu myśleć … ale nie lubię żyć w takim stresie. Lubię mieć czas do namysłu, do bujania w obłokach, do tego by “spotkać” swoje myśli. Dlatego lubię ciszę, spokój itp. i staram się zbudować sobie swój świat, taki do którego bym pasowała… mam dość prób – dopasowania się do innych, szukania akceptacji i wiecznych rozczarowań…
Uważam też że ten świat produkuje za dużo bodźców – dlatego staram się kontrolować w miarę możliwości to co wpada mi do głowy…. zrezygnowałam z wielu mediów, odrzuciłam wiedzę (niemal w całości) z niektórych dziedzin humanistycznych i właśnie staram się żyć intuicyjnie… też zainteresowałam się psychologią jakiś czas temu….
temat, który zawsze mnie interesował to człowiek – pół życia spędziłam analizując motywy działania ludzi, dlaczego są tacy a nie inni itp. ostatnio jestem jednak ludźmi trochę zmęczona…. nie wiem…. myśli mi galopują w głowie… cieszę się , że tu trafiłam, rozejrzę się w temacie dokładniej . Pozdrawiam wszystkich
Witam, ja jestem indygo, zapraszam wam na forum dla i o dzieciach indygo:
http://www.indygo.fora.pl
A i indygo ma głęboką duchowość, są z natury spokojni, w miare opanowani, ale nie u każdego to jest, czują się inni niż reszta ludzi.
czytam te wszystkie komentarze i mam wrazenie ze wszystko co tu zostalo opisane przez was to ja..tez czulam zawsze jakbym byla z innnej planety ,zawsze wolalam towarzystwo starszych ludzi mialam wrazenie ze z rowniesnikami nie mam o czym rozmawiac,mialam problemy w szkole nie cierpialam sie uczyc na pamiec,brakowalo mi czegos wiecej wiec w wieku w ktorym powinnam sie byla bawic lalkami ja czytalam i czytalam literature popularnonaukowa:)albo spedzalam czas przed mikroskopem..itd wolalam spedzac czas wsrod natury nie wsrod dzieci i grac w “gume”jak to zwykle robilo sie w towarzystwie “trzepaka” szukalam czegos..nie wiem ,myslalam i czulam ze mam tu cos do zrobienia na swiecie..patrzylam w niebo i gwiazdy i plakalam,myslalam o wszystkich ludziach na swiecie, przejmowlam sie ich lose,losem ziemi,niesprawiedliwoscia,agresja,glupota,wojnami ,glodem,popgonia za pieniadzem,niemoglam zrozumiec dlaczego ludzi sie krzywdza nawzajem,dlaczego zyja w takim okropnym systemie,leku,dlaczego nie moga poprostu tego zastopowac i zaczac roziwjac inne cechy w sobie,budowac inny swiat,rozwijac sie duchowo, nie moglam pojac dlaczego ludzie robia tak jak robia ,dlaczego pytalam ??pytam do dzis i martwi mnie to ze jeszcze wciaz jest taka masa ludzi ktora tak nie mysli..mysle ze kazdy z was tu podpisal by sie pod tym stwierdzeniem
wiec ciesze sie ze nie jestem sama na swiecie,widze ze jest nas wiecej,moze powinno powstac jakies takie miejsce gdzie moglisbymsy sie wszyscy spotykac i wspolnie zorbic cos dla swiata?:))kto jest za??:)))coz nastaly nowe czasy..i cieszmy sie z tego!
raraaa uważam, że masz niezwykły dar. Gdybym ja miał taki dar, to chciałbym go wykorzystać pomagając ludziom w potrzebie. In Lakee`ch – to pozdrowienie Majów oznacza “Ja to inny Ty”, a więc dokładnie oddaje ostatnią linijkę Twojego posta.
RasTata One Love. Bless Bracie.
star .. uważam, że bardzo wiele już osiągnęłaś na drodze rozwoju duchowego. Osiągniesz jeszcze więcej. Tylko rozejrzyj się szeroko otwartymi oczyma, wejrzyj w siebie. Dużo jest materiałów w Internecie, na YouTube ( Nassim Haramein, Dan Winter, Greg Bradden ). JEST NAS WIĘCEJ niż myślisz …
kochani jak to czytam to tak jakbym czytala o sobie.urodzilam sie w 1970 roku,jako jedyne niepelnosprawne dziecko moich rodzicow[rozszczep kregoslupa].od zawsze lubilam przyrode denerwowali mnie halasliwi ludzie,glosna muzyka szczegolnie dyskotekowa.z powodu choroby mialam indywidualne nauczanie,i jak wiekszosc z was napisala mialam problemy z uczeniem sie na pamiec,uczeniem sie czegokolwiek.czulam ze jest mi to zupelnie nie potrzebne.pozdrawiam was wszystkich
to wszystko jest takie niesamowite… nie wiem od czego zacząć… urodziłam się jako wcześniak w 1983 r… już jako niemowlak byłam bardzo uparta, bałam się ciemności i musiałam spać przy zapalonej lampce. większość ludzi zazdrościła moim rodzicom córki miła, grzeczna dobrze wychowana, zawsze dobre oceny, wzorowe zachowanie, raczej spokojna….pamiętam że nie chciałm robić rodzicom problemów, nie chciałam żeby się za mnie wstydzili….ale oni wiedzieli, że naprawdę jest inaczej. nie wiem dlaczego, ale zawsze czułam się wyobcowana, inna, czułam, że nikt mnie nie rozumie, czułam się dużo inteligentniejsza od innych, czułam, że jestem na innym poziomie, wydawało mi się, że patrzę na moich rozmówców z góry, że mam nad nimi jakąś dziwną przewagę, nidgy jednak nie okazuje innym swojej wyższości…tak jak wspomniałam moi rodzice przechodzą ze mną istne piekło… od zawsze byłam zbuntowana, uparta wolałam dostać solidne lanie niż wypełnić ich rozkaz… nigdy nie potrafiłam zrozumieć dlaczego mam robić coś tylko dlatego, że tak powinno być, bo jestem dzieckiem…albo gdy rodzice kazali mi składać ubrania, sami nie mająć porządku w szafkach.. dlaczego wymagali ode mnie czegoś nie dająć mi takiego przykładu… czy ich obowiązuje inne prawo niż mnie tylko dlatego, że jestem dzieckiem…( mój system działa tak: jak ktoś mi coś każe to nie zrobię choćby to było coś błahego, natomiast gdy mnie poprosi nie potrafię odmówić, nawet jeśli miałabym oddać coś co jest dla mnie bardzo cenne…) zawsze potrafiłam się bronić… nie znosiłam fałszu, kłamstwa, rzucanych na wiatr obietnic, zazdrości, nienawiści…miałam silne poczucie sprawiedliwości…. od zawsze czułam się indywidualistką i lubiłam chodzić własnymi drogami… pamietam jak w liceum koleżanki mówiły że ja to za dużo filozofuję (z ironią oczywiście), a gdy prowadziłam z kimś rozmowy zawsze miałam inne zdanie niż reszta, gdy wreszcie moi rozmówcy przyznawali mi rację zmieniałam punkt widzenia… chociażby dla zasady
przyciągam do siebie wiele osób, które bardzo łatwo się przede mna otwierają, zwierzają… wiele osób mówiło mi że mam starą duszę, wiele spostrzeżen i wielką mądrośc życiową… wiele rzeczy widzę poprostu inaczej…. ale teraz jest mi łatwiej wiedząc że nie jestem sama… w pewnym momencie zaczęłam mówić o tym jak widzę świat i co czuję i muszę wam powiedzieć że jest wiele takich ludzi jak ja, my, są bardzo zagubieni… sama się w pewnym momencie swojego życia zagubiłam… ten ogrom zła , to przejście z mojego wyimaginowego świata w świat dorosłych pelen brutalności, znieczulicy społecznej trochę mnie przytłoczył, mój świat runął przyczyniło się do tego kilku ” złych ” ludzi ( tak naprawdę to wierzę że każdy człowiek ma w sobie dobro) w każdym bądź razie podnoszę się i to dzięki wam, bo nie czuję się już nienormalna… a wiele osób zarzucało mi marzycielstwo i pyta ironiczne w “jakim ty świecie żyjesz”… teraz wiem skąd to poczucie wyjątkowośći poczucie misji do wykonania i błekitnej krwi…
jeśli chodzi o szkołe tak jak wspomniałam nigdy nie miałam z nia problemów… byłam dardzo dobra w każdym przedmiocie zarówno ścisłych jak i humanistycznych… jednak miałam coś takiego że nie potrafiłam wybrać jednego przedmiotu w którym poświęciłam bym więcej czasu.. nie potrafiłam zrezygnować z żadnego… jestem przede wszystkim uzdolniona artystycznie, lubię piekno, ciekawe przedmioty, potrafie go dostrzec w każdym najmniejszym przedmiocie, w polnym kamyku, suchym listku, małej mrówce , zachodzie słońca… ciągle nie potrafię się nadziwić jakie to wszystko jest piękne i wyjątkowe, i wszyskie rzeczy jakie istnieją i zyją są takie niepowtarzalne i wyjątkowe, takie cudne i maja swoje miejsce we wszechświecie… każda istota, która żyje zasługuję na miłość i szacunek- nie rozumię ludzi którzy nie szanują innych po trupach dążą do celu i władzy…
doświadczyłam w życiu kilku niesamowitych rzeczy… był moment kiedy czułam niesamowicie silny związek z pzryrodą, czułam że jestem jej częścią i czułam się jednością z matką naturą a świat człowieka uważałam za obcy i okropny… to było niesamowite uczucie
czułam też obecność innych istot, anioła stróża który był zawze obok mnie i spełniał wszystko o czym marzyłam… moja wiara była wtedy niezwykle silna…
bardzo często śnią mi się zmarli…kilka rzeczy nawet mi się spełniło..
… wyczuwam odczucia ludzi z którymi jestem związana mimo że nie mam z nimi kontaktu…,
ostatnio trochę zwątpiłam i zagubiłam się… ale teraz znów czuję tą energię, dzięki której mogę przenosić góry, wszystko przecież zależy od nas
i rozumię jeszcze jedno dlaczego zawsze tak uwielbiałam niebo, mogę patrzeć się na nie godzinami, jest takie piękne…
wiele osób zarzuca mi naiwność, ale co ja poradzę że za każym razem wierzę żę możę być lepiej, że ktoś faktycznie może się zmmieni, wiara i nadzieja towarzyszą mi od zawsze, ale wolę dać milion szans niż skreślać kogoś na starcie, ja poprostu tak nie potrafię, nie potrafię oceniać ludzi w końcu każdy z nas ma swoją drogę i na jego zycie i postępowanie ma wpływ wiele czynników…. nie mogę oceniać kogoś innego, sama nie jestem doskonała, a osobowość człowieka jest bardzo złożona…
wszystko co jest na świecie opiera sie na kontraście jednosześnie jest bardzo proste i złożone.. to wydaje się nie logiczne ale tak jest w rzeczywistości…
wiiele osób mnie nie rozumie moi rodzice uważają że nidgy nikt mnie nie zadowoli, bo ja ciągle poszukuję i ciągle wymagam więcej, zawsze można zrobić coś lepiej dokładniej…
to tak w skrócie co czuję , na temat uczuć mogłabym pisać bez końca, (może powinnam jednak zostać psychologiem…)uczucia to studnia bez dna, cudowny temat … i jeszcze jedno mam głod doskonalenia się , lubię wyzwania i lubię bardzo inteligentnych ludzi ( nie takich którzy mają wiedzę naukową- oni często przynudzają) ale takich co mają coś ciekawego do powiedzenia,… przy takich ludziach muszę pobudzać więcej szarych komórek (a lubię czuć jak mój mozg pracuję), lubię czuć , że się rozwijam, najgorsze co spotyka ludzi to cofanie się w rozwoju intelektualnym…
i oto ja … buntowniczka i wojowniczka od zawsze… i choćbym nie wiem jak sie starała to nie potrafię się tego pozbyć… pewnie zawsze już będę ufać, wierzyć mieć nadzieję,,, a jedyne o czym marzę to kochać i być kochaną…(jestem bardzo zazdrosna o miłość potrzebuję dużo uwagi i zainteresowania- wy też tak macie?)… nie zależy mi na rzeczach materialnych, to tylko rzeczy, ale na rozwoju duchowym… tak bardzo współczuję ludziom, którzy nie mogą poczuć tego co ja są tacy ubodzy i nieświadomi… wszystko czego doznałam wiele mnie nauczyło… a cierpienie tak powszechnie odrzucane naprawdę uszlachetnia, uczy pokory i pomaga doznać szczęścia…..ja zawsze wszystko przeżywałam bardzo głęboko, i nic mnie tak nie bolało jak zawód na ludziach, na osobach na których mi zależalo…
… nie wiem czy jestem dzieckiem indygo… może tak… ale jestem napewno inna… już nie będę z tym walczyć i na siłe asymilować się ze społeczeństwem, dopasowywać do obowiązujących standardów… próbowałam ale nie wyszło mi to na dobre, bo bardzo cierpiałam, byłam nieszczęśliwa i tęskniłam za tym kim byłam… teraz wiem że błądziłam jak dziecko we mgle… i chcę być taka jak kiedyś… a co tam że mam miękie serce,,, muszę też mieć twardy tyłek.. jakoś dam sobie radę.. wierzę, ocham i mam nadzieję!!!!
pozdrawiam